Englishman in… Madrid! A w tle piękna kobieta i nieznany obraz Velázqueza. Eduardo Mendoza potrafi oczarować Czytelnika.

Jak zawsze przepadłam… tym razem z „Walką kotów”.

Gdy czytałam pierwsze strony „Walki kotów”, treść wydawała mi się bardzo znajoma… Czytałaś to, będąc u mnie – powiedziała moja przyjaciółka, mieszkająca w Londynie. No tak… jak mogłam zapomnieć? Jak widać koronaszaleństwo zaatakowało moją pamięć. Ale książka jest tak ciekawa, że z przyjemnością zanurzyłam się w niej po raz drugi.

Dżentelmen, Anthony, proszę Państwa

Anthony jest znawcą sztuki, profesorem akademickim. Ma za sobą burzliwy romans z Christine, żoną przyjaciela… Tym bardziej chętnie opuszcza mglistą Anglię i wyrusza w przygodę życia do Hiszpanii. Tutaj wplątuje się w intrygę, w której śledzeni są jednocześnie śledzonymi… a wszystko to z powodu tajemniczego Anglika! Dostaje nietypowe zlecenie – ma ustalić wartość płócien pewnego księcia. Wkrótce okazuje się, że ma przed sobą obraz, który robi na nim ogromne wrażenie, bo jego autorem może być sam… Velázquez!

Zakochany w sztuce

Dla Anthony’ego nie liczy się nic poza sztuką. Uwielbia Velázqueza, chyba nawet bardziej niż piękne kobiety… a tych nie brakuje w powieści. Intrygująca Paquita szybko skradła serce nieco gamoniowatemu Anglikowi, ale czy coś z tego będzie? W końcu jest jeszcze młody idealista, do którego panienka zdaje się wzdychać. Mamy zatem miłość, sztukę i… politykę!

„Wolę barbarzyństwo inkwizytora gotowego do spalenia obrazu uznanego za skłaniający do grzechu od obojętności badacza zainteresowanego wyłącznie datowaniem, ustalaniem poprzedników czy wyceną tegoż obrazu”.

„Ale mniejsza o to. Najważniejsze są teraz osobiste problemy Velázqueza, nie moje”.

Hiszpania u progu rewolucji

Jaką Hiszpanie pokazuje nam Eduardo Mendoza? Pełną chaosu i ścierających się sił politycznych i ideowych. Z jednej strony komuniści i tajny rosyjski agent Kola, z drugiej strony faszyści i falangiści, którzy zdają się być pionkami w całej grze. Intrygi, śledztwa i zbrodnie – Hiszpania nie jest miejscem spokojnym, a jej mieszkańcom zależy na tym, by wreszcie pozbyć się Anglika. Grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo.

„- Jak to! Zamykają mnie panowie? – wykrzykuje Anthony. – Ależ ja nawet nie zdążyłem zjeść kolacji!”.

Uwielbiamy Mendozę

Kto nie kocha Mendozy? Trudno się oprzeć jego słowom. W „Walce kotów”, którą opublikowało wydawnictwo ZNAK, przenosi nas do Madrytu w 1936 roku. Miasto jest w historycznie trudnym momencie – w przededniu wojny domowej. Ale jak to u Mendozy – tragedia i komedia harmonijnie się przeplatają, zapewniając czytelnikowi wiele ciekawych wrażeń.

Przeczytaj też pierwszy tom serii: „Król przyjmuje”.

Dodaj komentarz