Jest tuż obok. Uśmiechnięty, pewni siebie. Wygląda zwyczajnie, jak intelektualista. Chłopak z sąsiedztwa.

Nikt by nie pomyślał, że to okrutny psychopata pozbawiony wyrzutów sumienia.

Christopher Berry-Dee w „Rozmowach z psychopatami” wędruje w ciemne zakamarki umysłów ludzi, którzy nie mają żadnych skrupułów. Mają za to na swoim koncie liczne, okrutne morderstwa. Razem z autorem wchodzimy w świat potworów. I staramy się sami nie zwariować.

Trochę teorii

Wcześniej czytałam „Rozmowy z seryjnymi mordercami”, również tego samego autora, wydane przez Czarną Owcę. Temat psychopatów fascynuje mnie chyba od zawsze, więc nie mogłam przejść obojętnie obok tej pozycji. Tym razem mamy do czynienia ze sporą dawką teorii na temat samego zjawiska. Książka rozpoczyna się od listów i objaśnieniem pojęcia psychopatii. Mamy także rozdział o bestiach i narcyzmie, który jest niemalże nieodłączną cechą psychopatów. Autor wielokrotnie podkreśla, jak groźne są to osoby i jak łatwo ulec ich czarowi. Doskonale manipulują, są bardzo inteligentni i nie odczuwają żadnych wyrzutów sumienia. Ten świat, chociaż wydaje się fascynujący, jest bardzo niebezpieczny. Wiele osób dało się zwieść bestiom, wierząc w ich niewinność.

„Jego najlepszą zagrywką była prośba do Departamentu Więziennictwa o kastrację chirurgiczną, choć zdawał sobie sprawę, że zostanie odrzucona”.

Studium przypadków

Trudno uwierzyć, jak wiele zła może tkwić w człowieku, a przecież Christopher Berry-Dee opisuje zaledwie kilka przypadków. Wspomina m.in. Oscara Pistoriusa – słynnego sportowca oskarżonego o morderstwo swojej dziewczyny. Pamiętam ten proces – był bardzo medialny. Na szczęście wreszcie został skazany za morderstwo z premedytacją. Znacznie więcej uwagi autor podkreśla innym psychopatom i mordercom. Harold Shipman to lekarz, który uśmiercił ogromną liczbę pacjentów. Odznaczał się narcyzmem, psychopatią i poczuciem wyższości, a z racji wykonywanego zawodu rzeczywiście mógł decydować o życiu i śmierci. Bardzo przerażające jest to, że nikt nie zauważył jego zbrodniczej działalności – środowisko medyczne ignorowało niepokojące sygnały. Największe wrażenie zrobiła na mnie chyba „Królowa śniegu”, Melanie Lyn McGuire – kobieta inteligentna, elegancka, wyrafinowana, a jednocześnie okrutna morderczyni, która poćwiartowała swojego męża. Czytając fragmenty jej korespondencji z autorem, można naprawdę mieć wątpliwości. Psychopaci wydają się tacy mili… O tym, jak niebezpieczna to gra, można się przekonać z rozdziału poświęconego Michaelowi Bruce’owi Rossowi – bezlitosnemu mordercy, który w trakcie wywiadu przyznał się do dwóch kolejnych (łącznie ośmiu) morderstw, jakie popełnił. Autor książki nie był tu już bezstronnym reporterem, ale zaangażował się w udowodnienie winy, czym naraził się na duże niebezpieczeństwo. Udało mu się jednak wniknąć w umysł psychopaty i zastawić pułapkę. Rybka chwyciła przynętę – koniecznie przeczytajcie ten rozdział.

„Wydawał się ideałem lekarza, któremu możne zaufać każdy starszy wiekiem pacjent. Miał brodę, nosił okulary, jego spojrzenie było bystre i dociekliwe, okazywał współczucie i mówił: „To dla mnie żaden kłopot… Zawsze mogę wpaść do pana po pracy, w razie potrzeby nawet w niedzielę””.

Co nowego?

Po raz kolejny mam mieszane uczucia co do tej serii. Temat mnie interesuje, więc na pewno nie jestem obiektywna w tej ocenie. Z jednej strony są to ciekawe przypadki, a z drugiej brakuje mi jednak prawdziwego zapisu rozmów czy większych fragmentów listów. Słowa wypływające bezpośrednio z ust bestii na pewno byłyby bardziej ciekawe niż opisy. Niemniej jednak, „Rozmowy z psychopatami” to lektura, która na pewno pozostanie w mojej pamięci.

„Gdybym szła nocą ciemną uliczką, usłyszała za sobą czyjeś kroki i spojrzała do tyłu – cóż, poczułabym ulgę na widok Michaela Rossa. Nosi okulary, ma w sobie coś z intelektualisty, wydaje się zwykłym Amerykaninem, człowiekiem z sąsiedztwa. Wygląda całkiem normalnie”.

Dodaj komentarz