Kazuko nie jest stereotypową kobietą, więc jej życie też nie jest proste. Zwłaszcza, że mamy do czynienia z powojenną Japonią.

Osamu Dazai to pisarz, o którym wcześniej nie słyszałam. Książkę dostałam w prezencie od męża. Jest bowiem w Szczecinie pewna księgarnia, w której można porozmawiać o literaturze. Właśnie tam polecony został “Zmierzch”. Minimalistyczna okładka wygląda zachęcająco, ale też budzi niepokój. I taka też jest ta książka. Sama historia pisarza też nie jest usłana różami. Kilkukrotnie próbował popełnić samobójstwo. Piąta próba okazała się udana. Cierpiał na depresję, by uzależniony od alkoholu i leków.

Trójkąt Kazuko

Kazuko opiekuje się swoją schorowaną matką. Ich relacje nie są jednak proste. Dużo tutaj niedomówień, oschłości, ale i specyficznej odmiany uczuć. Kazuko nie czuje się w pełni akceptowana. Sama w życiu dokonała różnych, niestandardowych wyborów. Rozwiodła się z mężem, żyje na własny rachunek. A wcale nie jest łatwo – jej rodzina to zubożała arystokracja. Kazuko po kolei wyprzedaje rodzinne skarby, by utrzymać bliskich. W pewnym momencie do domu wraca jej brat. Jest niespełnionym artystą, który nieustannie pije, wydaje pieniądze i jest pogrążony w depresji. Oto cały świat Kazuko.

“Miałam poczucie, że jeśli Mama umrze, to również moje ciało zniknie razem z nią z tego świata”.

Kazuko odnajduje zbiór wierszy brata. Są bardzo poruszające. Cała powieść przepełniona jest symbolami, jak chociażby pojawiającej się żmii, która zwiastuje tragiczne wydarzenia. Czytelnik powinien zatem umieć czytać między wierszami.

“W każdym razie możesz być pewny jednego – oszukujesz, a to dlatego, że żyjesz”.

Śmierć i narodziny

Zdrowie matki Kazuko cały czas się pogarsza, aż wreszcie kobieta umiera. Już nic więcej nie da się zrobić. To jednak nie koniec dramatycznych wydarzeń. Gdy Kazuko wyjeżdża z domu, by zapewnić prywatność bratu i kobiecie, którą przywiózł, ten popełnia samobójstwo. Zostawia siostrze list, w którym tłumaczy powody, aczkolwiek i tak można było się domyślić, że właśnie do tego dojdzie.

Kazuko nie jest jednak sama. Jest w ciąży i przed nią nowe życie, całkowicie na jej warunkach. Tak rozpoczyna się jej prywatna rewolucja, zapowiadana już wcześniej w listach.

“Choćbym nie wiem jak przeciwstawiała się konwencjonalnej moralności, to i tak w moich myślach pojawia się postać żony mężczyzny, którego kocham, spokojnie spieszącej do domu. Destrukcyjne myśli. Destrukcja jest żałosna i tragiczna, ale też piękna. Marzenie o niszczeniu i budowaniu od nowa, o doskonaleniu. Możliwe, że po zniszczeniu nie nadejdzie przez wieki dzień spełnienia, a mimo to muszę dokonać zniszczenia w imię namiętnej miłości. Muszę wywołać rewolucję”.

“- Nie wolno ci się zakochać. Miłość przyniesie ci nieszczęście. Jeśli już musisz się zakochać, uczyń to, kiedy będziesz starsza. Zrób to po trzydziestym roku życia”.

“Wszyscy ludzie, których świat uważa za dobrych i ich szanuje, są kłamcami i oszczercami. Ja to wiem. Nie wierzę światu. Moimi jedynymi sojusznikami są patentowani dranie”.

Spokojnie i depresyjnie

Japońska literatura to zupełnie inny świat. Narracja prowadzona jest spokojnie, a jednocześnie “Zmierzch” jest bardzo smutną książką. W całej tej otoczce najważniejsza jest historia samej Kazuko i tego, co ta niezwykła kobieta ma do powiedzenia. Chociaż objętościowo nie jest to duży tom, to jednak niesie w sobie dużo powodów do refleksji.

“Nic na to nie poradzę.
Odchodzę.
W ogóle nie rozumiem, dlaczego muszę dalej żyć.
Powinni żyć tylko ci, którzy tego pragną”.

Osamu Dazai
“Zmierzch”
Wydawnictwo Tajfuny

Dodaj komentarz