Niektóre blizny nosi się całe życie. Przemysław Żarski powraca z doskonałą powieścią kryminalną.

Długie jesienne wieczory, chłód i ciemność za oknem – to idealne warunki, by zasiąść w cichym kącie, rozświetlonym żarem lampy i zanurzyć się w lekturze, która urzeka, intryguje i wciąga tak mocno, że zapominamy o tym, co wokół nas się dzieje. I ten kryminał taki jest – „Blizna” Przemysława Żarskiego to kontynuacja „Śladu” – kryminału wydanego przez Czwartą Stronę Kryminału – poznańskie wydawnictwo, które posiada bogatą i niezwykle ciekawą kolekcję opowieści. Zanurzmy się, zatem, w opowieść o zbrodni, przeszłości i ścigających nas demonach.

Początek jak mocna kawa

Jak jesień, to musi być coś ciepłego w ręce w trakcie lektury. Powieść Przemysława Żarskiego uderza nam do głowy od razu, niczym mocna kawa, bez mleka, bez cukru. Ogarnia nas czerń. Zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się „Ślad”, a więc tajemniczy wypadek, zmaltretowana dziewczyna idąca środkiem drogi i zwłoki znalezione w domu śledczego Urygi. Wszystko wskazuje na to, że jest winny. Czy może być inaczej?

Rozgrzewająca akcja, niczym koc elektryczny

Śledztwo prowadzi ekipa znana z poprzedniej części. Na plan pierwszy wysuwa się detektyw Kreft. Układa sobie życie z Igą, ale doskonale wie, że trudno pewne sprawy wyrzucić z głowy i wieść sielankowe rodzinne życie. Mimo to, wydaje się, że wreszcie staje się coraz bardziej poukładany. Nie oznacza to jednak braku ryzyka. Kreft daje się porwać wirowi śledztwa, wystawia się na niebezpieczeństwo i wraz ze swoim zespołem nieustannie drąży sprawę. Niestety czas też powrócić do bolesnych wspomnień z lat młodzieńczych. Takie blizny pozostają na zawsze, a ktoś ewidentnie bawi się z nim w kotka i myszkę.

Studzenie emocji?

I chociaż kawa dawno wystygła, a my zapomnieliśmy ją wypić, bo książka tak nas wciągnęła, to w „Bliźnie” nie będzie żadnego studzenia emocji. Jeśli myślicie, że wszystko zakończy cukierkowy happy end, to bardzo się mylicie. Oprawca jeszcze da o sobie znać. Już nie mogę się doczekać!

„(…) była to ledwie rozgrzewka i niewinna pamiątka po człowieku, który zmienił bieg naszego życia.
Nieodwracalnie”.

Dodaj komentarz