Kiedy jest to już gwałt? A kiedy „nieporozumienie”, „okrutna zdrada”. I kto tu jest winien?

Definicja gwałtu nieustannie się zmienia. Nawet FBI ją modyfikuje. I choć wydaje się, że świadomość społeczna jest coraz większa, to wciąż powtarzają się głosy, że to „jej wina”, bo przecież założyła krótką spódniczkę. A tak naprawdę, to po co się czepia? Sama chciała.

Za mną lektura przejmującej opowieści Jeannie Vanasco, która doświadczyła kilku gwałtów. Niestety ze strony swoich przyjaciół. Utrata zaufania szła zatem w parze z bólem – fizycznym i psychicznym. Czy taką traumę można przepracować? Autorka długo zbierała się do ujawnienia swojej historii. Zaserwowała czytelnikom książkę bardzo poruszającą, wielowymiarową i wieloznaczną. Skupia się na szerokiej perspektywie ofiary i przestępcy, który nigdy formalnie nie odpowiedział za swoje czyny. Wraca pamięcią do okropnych wydarzeń z lat swojej młodości i stara się znaleźć odpowiedź „dlaczego”. Analizuje sytuację z różnych kątów widzenia, przygląda się jej, rozkłada na czynniki pierwsze, kąsa swoją ranę, serwując nam kawałek po kawałku. Obok tej książki nie da się przejść obojętnie.

Ofiara i oprawca

Kiedy dochodzi do gwałtu? Czy musi dojść do pełnego stosunku? Obecna definicja wg FBI jest dość precyzyjna. Jeannie jako młoda dziewczyna doświadczyła gwałtu ze strony swojego przyjaciela. Pierwszy raz się upiła, ale była wśród samych przyjaciół. Zniósł ją do piwnicy i dokonał swojego haniebnego czynu. Bardzo się bała. Potem wszystko się zmieniło. Niestety w dorosłym życiu doświadczyła takich sytuacji jeszcze kilkukrotnie. W swojej opowieści pokazuje nam, jak płynne są definicje gwałtu i przemocy i jak trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na dręczące nas pytania. Co siedzi w głowie przestępcy? Jeannie postanawia odezwać się do swojego dawnego przyjaciela. Prowadzi z nim rozmowy, rozdrapuje rany i wraca do przeszłości. Na początku wydaje się, że jest dla niego zbyt łagodna, ale może po prostu stara się być obiektywna? Sprawa jest zagmatwana i można na nią spojrzeć z wielu perspektyw, a i tak wydaje się, że nigdy nie dojdziemy do sedna. Nigdy się nie uzdrowimy z takiej traumy. Przemoc zmienia życie. Na zawsze.

„- Naprawdę zyskałam nieuczciwą przewagę dzięki temu nagraniu – relacjonuję jej. – Mogę analizować i krytykować wszystko, co powiedział”.

Doskonały warsztat

Nie tylko sam temat porusza do głębi, ale wrażenie robi również doskonałe pióro autorki. Kompozycja jest oryginalna, mamy sporo wtrąceń narratorki, rozważania teoretycznoliterackie, które sprawiają, że dzieło nabiera uniwersalnego wyrazu. Czy jest się w stanie napisać taką opowieść w sposób całkowicie obiektywny? Jeannie od początku wiedziała, że w jej historii nie może zabraknąć jej byłego przyjaciela. Jej warsztat pisarski robi wrażenie, nie dziwi zatem, że „Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, gdy byłyśmy dziewczynami” uznano za najlepszą książkę 2019 roku (m.in. wg TIME, ESQUIRE, AMAZON).

Refleksja i co dalej?

Nie mogłam się oderwać od tej elektryzującej powieści. Autorka sprawnie operuje swoim piórem, kreśląc przerażającą opowieść o traumie, z której nie ma wyjścia. Rozważa różne scenariusze, rozmawia ze swoim oprawcą, ale nad wszystkimi słowami wisi widmo przeszłości. Kim jest sprawca? Co tkwi w jego umyśle? Książkę od wydawnictwa RELACJA bardzo Wam polecam. Nie jest to jednak rozrywka, a refleksja, mądrość i doświadczenie. Myślę, że powinny ją przeczytać nie tylko kobiety, ale przede wszystkim – mężczyźni.

Dodaj komentarz