„Tajne życie” to opowieść o tym, jak bardzo udajemy. Czasami nawet bardziej niż agenci CIA. Żyjemy wśród wielu masek.

Amaryllis Fox w swojej poruszającej opowieści, wydanej przez Czarną Owcę, zabiera nas do swojego dzieciństwa, otwiera drzwi do swojego domu i zaprasza do rodziny, odsłaniając zakamarki swojego życia. Ale robi to tylko na chwilę, by po chwili schować się w swojej skorupie. Teraz pracuje dla CIA.

Gdzie jest moje miejsce?

Autorka opowiada o poszukiwaniu własnej drogi. Chociaż dostała się na prestiżowe studia, postanowiła zrobić sobie rok przerwy i podróżować po świecie, biorąc udział w misjach humanitarnych, bawiąc się trochę w dziennikarstwo. Taka ścieżka od zawsze ją pociągała, natomiast w murach Oxfordu nudziła się i miała wrażenie, że traci czas. Wkrótce nadszedł moment, gdy została zwerbowana do CIA.

„Będę sama, bez zabezpieczenia, w najgroźniejszych miejscach na planecie. Ale to najlepsza szansa, żeby robić to, po co tu przyszłam: zapobiegać najbardziej katastrofalnym atakom terrorystycznym”.

Problem tożsamości

Na początku poznajemy pracę biurową. Niekończące się depesze, słowa, statystyki i raporty. A w nich ukrywa się czyjeś bezpieczeństwo, życie, zagrożenie wojną. Bardzo doniosła i odpowiedzialna praca. Odpowiedzialność za życie agentów i ludzi. Po pewnym czasie Amaryllis zostaje wysłana do służby czynnej, przechodzi szkolenie na słynnej „Farmie” i trafia wprost do świata, w którym rządzi Al-kaida i w którym niebezpieczeństwo bomby atomowej ukrytej w walizce jest niestety bardzo realne. Pracuje pod przykrywką na bardzo wysokim stopni tajności. Musi m.in. udawać handlarkę bronią, która udaje kustosza sztuki. Życie prywatne wydaje się w takich warunkach niemożliwe. Kolejne związki się rozpadają. Funkcjonowanie w świecie tajemnic, wśród kamer i podsłuchów nie jest proste, nawet, jeśli dzieli się życie z kimś, kto doskonale rozumie takie mechanizmy.

„Jest między nami mur. Nie możemy postępować zgodnie z prastarą radą dla par z problemami – porozmawiajcie! – bo mamy kategoryczny zakaz mówienia w tym kraju czegokolwiek, co mogłoby sugerować, że w naszym małżeństwie jest jakiś problem”.

Macierzyństwo i ratowanie świata

Gdy pojawia się dziecko, Amaryllis zaczyna zastanawiać się nad swoim miejscem. Poświęciła dziesięć lat Agencji i mogłaby odejść na szpiegowską emeryturę. Dochodzi do wniosku, że bardziej odpowiada jej walka o pokój słowem, przekonywaniem i po prostu „dobrem”, niż zabijanie drugiego człowieka. Właśnie z tego powodu drogi z ojcem jej dziecka się rozchodzą. Musi podjąć wiele trudnych decyzji. Zostawić dziecko i wziąć udział w misji ratowania świata? A może zostać z dzieckiem i zaryzykować, że wiele osób zginie, w tym wiele dzieci? Olbrzymia odpowiedzialność i decyzje, które nigdy nie zadowolą całkowicie. Wreszcie – decyduje się odejść, choć nadal ratuje ludzi.

Warta uwagi

„Tajne życie” to książka warta każdej sekundy przeznaczonej na czytanie. Miłośnicy historii o CIA mogą się tutaj dowiedzieć czegoś ciekawego o mechanizmach werbowania źródeł, pracy agentów, a także o tym, jak ogromna jest to odpowiedzialność, jak po cichu cały sztab agentów dba o to, byśmy mogli spokojnie siedzieć w domu i pić herbatę. Książka pełna jest ważnych, wartościowych refleksji. Śmiało mogę polecić!

Dodaj komentarz