Skóra to nasz największy organ. Po rozłożeniu mogłaby mieć nawet dwa metry kwadratowe! A jednak – tak mało o niej wiemy.

Jak dobrze znasz swoją skórę? Czy wiesz, po co wykonuje się peelingi? I co znajduje się w jej głębi? Tajemnice skóry odkrywa przed nami Paulina Łopatniuk. „Na własnej skórze” to kolejna książka wydana w serii ZROZUM Wydawnictwa Poznańskiego. Tym razem mamy do czynienia z polską autorką.

Dowcipnie o medycynie?

Chociaż temat wydaje się trudny i skomplikowany, to książka napisana została przystępnym językiem, a nawet więcej – językiem dowcipnym, pełnym metafor i porównać do świata literatury i kultury. Dzięki temu łatwiej nam zrozumieć pewne zawiłości medyczne, skoro nie jesteśmy specjalistami. Przygotujmy się zatem na wierszyk o Pchle Szachrajce, nawiązania do słynnej poetki Safony i wiele innych ciekawych analogii, które pomogą nam w zrozumieniu tajemnic tego niezwykłego narządu.

Odwracamy wzrok?

Przed czytaniem tej książki, trzeba się przygotować. Problemy skórne to nic przyjemnego i na pewno nie są to ładne widoki. Wydanie wzbogacone jest o ilustracje, od których czasami chciałoby się odwrócić wzrok. Ale mamy też i przyjemne obrazki, dzięki czemu na pewno uda nam się przebrnąć. Gdy już oswoimy się z takimi widokami, można skupić się na treści, a tutaj czeka na nas sporo ciekawostek. Dla mnie szokujące i przerażające były pchły piaskowe. Nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałam. Okropnie obrzydliwe, choć podobno nie aż tak groźne. W książce mamy także poruszony temat różnego rodzaju krost, wysypek, czerniaków i innych zmian skórnych. Wszystko podane na srebrnej tacy humoru i dystansu, by aż tak bardzo nas nie przerazić.

Czytać czy nie czytać?

W przypadku takich publikacji zawsze jest ten dylemat. Wydaje się jednak, że autorka w tym przypadku rzeczywiście znalazła złoty środek między stylem naukowym a dowcipem. W związku z tym „Na własnej skórze” czyta się szybko – nie powiem, że przyjemnie, bo to jednak nie jest taka tematyka – ale na pewno ciekawie. Polecam Wam taką lekturę i już nie mogę się doczekać kolejnej.

Dodaj komentarz