Arsene Lupin kontra Herlock Sholmes.

Prawdziwych dżentelmenów już nie ma? Oczywiście, że są! Można ich odnaleźć na kartach dobrych powieści, jak choćby tej autorstwa Maurice’a Leblanca. Wydawnictwo Zysk zabiera nas w podróż do Paryża, gdzie na dwóch przeciwstawnych biegunach znajdują się znani i niezwykle inteligentni dżentelmeni. Detektyw i włamywacz. Który z nich wyjdzie zwycięstwo z tego starcia?

Piękne wydanie

Trudno nie zwrócić uwagi w pierwszej kolejności na eleganckie wydanie kolejnej powieści Maurice’a Leblanca. Wcześniej opisywałam klasyczną opowieść o dżentelmenie włamywaczu, i wydanie było równie atrakcyjne pod względem wizualnym. Piękna, twarda, tłoczona okładka, ze świecącymi dodatkami sprawia, że od razu czujemy klimat – a w środku znajdziemy szmaragdy, brylanty i rubiny. Lupin nie sięga bowiem po byle co…

Humor i kultura

Opowieść zaczynamy od przygody z Blondwłosą Damą. W tajemniczych okolicznościach ginie drogocenny kamień. Wkrótce dochodzi do innych, niemniej zagadkowych wydarzeń. Komisarz doskonale wie, że stoi za nimi słynny Arsene Lupin. Przebiegły włamywacz wszędzie ma swoje „uszy”, zawsze wyprzeda go o krok. W związku z tym decyduje się na prośbę o pomoc – zwraca się do najsłynniejszego angielskiego detektywa – Herlocka Sholmesa – teraz musi się udać! Intryga jest bardzo zakręcona, nie brakuje pełnych kultury dialogów, ciętej riposty i doskonałego humoru – ale wszystko oczywiście w dobrym tonie, jak na dżentelmenów przystało. Ja bawiłam się setnie.

W tym wydaniu znajduje się także opowieść o skradzionej żydowskiej lampie, w której miłośnicy dobrych kryminałów znajdą nie tylko trzymającą w napięciu przygodę, ale i piękną kobietę, i tajemniczy szyfr…

Przeczytaj też „Lupin – dżentelmen i włamywacz”.

Dobra zabawa

Nazwisko słynnego angielskiego detektywa zostało zmienione, ale nie ma wątpliwości – to właśnie on. I jeśli ktokolwiek mógłby się zmierzyć z paryskim włamywaczem, to jedynie nasz dżentelmen. Postać Wilsona jest za to bardzo nieporadna i służy jedynie uwypukleniu zalet mistrza. Książkę czyta się znakomicie. Każde zdanie pobudza ciekawość i budzi uśmiech na twarzy. Polecam taką rozrywkę w te ponure dni.

„Rozmawiali więc jak kulturalni adwersarze, którzy odłożyli broń i doceniali wzajemnie swoja wartość”.

Dodaj komentarz