Mruczy, pręży się i miauczy. I potrafi nieźle narozrabiać…

Od zawsze było wiadome, że koty to niezwykłe stworzenia. Wierzono w ich moc lecznicą, ale także w to, że mogą na człowieka sprowadzić nieszczęście. W ich oczach widać ciekawość świata, spryt, ale i wyższość, którą nad nami sprawują. Cóż, każdy miłośnik i właściciel kota doskonale wie, jak oryginalne to stworzenia. Wtargnęły nawet do literatury. „Pan Barnaba i zagadkowa hipoteza” to książka autorstwa Katarzyny Kalisty – miłośniczki kotów, mamy dwóch synów i kreatywnej pisarki. Wydawnictwo Czarna Owca przybliża nam tej wiosny kocie przygody. Chodźcie o nich poczytać.

Poznajcie Pana Barnabę

Na początku warto zachować dobre maniery i przywitać się z tym niezwykłym jegomościem. Pan Barnaba to kot wyjątkowy. Zwiedził cały świat, potrafi porozumiewać się w wielu językach. Na swoim koncie ma też kilka ciekawych spotkań. Udało mu się toczyć zacięte dyskusje z Marią Skłodowską-Curie czy Albertem Einsteinem. Co on tutaj robi? Choć pochodzi z Ameryki, zadomowił się w Krakowie. Mimo że jest u nas gościem, nie jest to przyjemna puszysta kuleczka, którą można głaskać do woli. Pan Barnaba potrafi pokazać swoje ostre zęby i w razie potrzeby – postraszyć pazurkami. Zawsze ma swoje zdanie, jest niepokorny i… nie lubi dzieci… Ale Antek, pewien rezolutny chłopiec, może sobie z nim poradzi…

„Kiedy Antek wracał ze szkoły, zastawał kota przy tablecie. Barnaba całe popołudnia spędzał na graniu”.

Młodzieżowo i przyjemnie

Współpraca humorzastego kota i chłopca o imieniu Antek nie zawsze układa się kolorowo i gładko. Mimo to muszą złączyć siły, by pewna tajemnica nie wpadła w niepowołane ręce, bo to grozi wielką katastrofą. Gdy odchylicie skrzydełka okładki, zanurzycie się w świetną powieść przygodową, która ma młodzieżowy charakter. Będzie zatem dużo zwrotów akcji, ciekawych wątków, zagadek i oczywiście również humoru. Pan Barnaba zaprasza. Choć nie liczcie na to, że spojrzy na Was łaskawszym wzrokiem…

„Jak mogłem się w to wpakować – myślał z przerażeniem. – Rzępolenie przez dwie godziny”.

Dodaj komentarz