To trudna książka. Jej się nie czyta, ale przeżywa. Praktyczna pomoc w poukładaniu swoich myśli.

Nie jestem zwolenniczką aforyzmów, które mają poprawić nastrój, bo przecież „jest cudownie” i „ciesz się życiem”. To nieprawda, że wszystko samo się ułoży, wszystko trzeba przepracować i włożyć wysiłek, zwłaszcza, jeśli chodzi o budowanie relacji – czy to z partnerem/partnerką, czy z samym sobą. Na szczęście „Kochaj najlepiej, jak potrafisz” Stefanie Stahl to książka, która pomaga przepracować swoje problemy i daje jasne wskazówki, jak to zrobić.

Odejść czy zostać?

Relacje międzyludzkie nie są proste. Nigdy nie jest nam łatwo ocenić rzeczywistość, ponieważ kierujemy się subiektywnym postrzeganiem. Wpływ na nasz odbiór partnera czy partnerki ma nie tylko jego/jej zachowanie, ale wszystkie nasze doświadczenia życiowe, charakter, uwarunkowania genetyczne i – jak wskazuje Stefanie Stahl – przede wszystkim dzieciństwo. Wracamy, zatem do pierwszych lat życia, przed 10 urodzinami i zastanawiamy się nad tym, jak to było u nas w domu. Zapewne i dobrze, i źle. Każdy ma przecież jakieś traumy, większe lub mniejsze. Nie ma ideałów. Życie rodzinne w prosty sposób przekształca się w schematy, które potem przenosimy na „dorosłe” relacje, często pozostając wciąż dziećmi. Tutaj tkwi, w dużej mierze, źródło problemów i konfliktów. Gdy w związku pojawiają się problemy, zastanawiamy się czy jesteśmy dość dobrzy, czy partner/partnerka dobrze nas traktuje, zostać czy odejść? Dzięki tej książce można sobie takie myśli poukładać i uświadomić sobie, z czego one wynikają.

„Co powinienem zrobić, aby być kochanym i akceptowanym? Czy wystarczy, że po prostu jestem, jaki jestem?”.

Z cienia wychodzimy w słońce

Nie płaczę na ckliwych filmach, czy czytając wzruszające historie, ale ta książka doprowadziła mnie do łez. Nie jest to lektura łatwa, a chciałam podejść do niej w pełni rzetelnie. Czytałam, analizowałam i robiłam ćwiczenia. Założyłam swój „dziennik refleksji” i wiecie co? Nie żałuję. Chociaż lektura miała trudny moment – podobnie jest przecież na terapii – to jednak od Dziecka Cienia przechodzimy do Dziecka Słońca. Przychodzi wtedy lekkość, jakbyśmy nagle pozbyli się ogromnego ciężaru. Nie oznacza to oczywiście, że już teraz wszystko się ułoży, ale mamy wskazówki, jak wziąć odpowiedzialność za swoje życie, jak sobie przemyśleć swoje zachowanie i dokonać świadomego wyboru.

Garść teorii, duża dawka ćwiczeń

„Kochaj najlepiej, jak potrafisz” to książka, która może pomóc w autoterapii. Jak przyznaje autorka, nie każdy ma szybki i komfortowy dostęp do terapeuty i ta książka stanowi dobrą alternatywę. Mamy części teoretyczne, dzięki którym możemy się dowiedzieć więcej o procesach psychologicznych, poszukać przyczyn swoich lęków i zrozumieć pewne zachowania. Najważniejsze są jednak ćwiczenia – które jak najbardziej warto wykonać. Nic się samo nie zmieni, trzeba nad sobą pracować. Z tą książką jest to łatwiejsze w tym sensie, że mamy schematy i konkretną pomoc. Bierzemy zatem swoje Dziecko Cienia za rękę i stajemy się dorośli.

Książkę znajdziecie w Wydawnictwie OTWARTE.

Dodaj komentarz