Doggerland wita nas sztormem. I wypadkiem, który okazuje się zabójstwem.

Skandynawskie klimaty są chłodne i przerażające. W czasie czytania „Doggerland” Marii Adolfsson oglądałam równie chłodny serial „W pułapce”. To połączenie zabrało mnie na wycieczkę w miejsca, w których nie obowiązują żadne reguły. „Sztorm” to druga część serii, po „Podstępie. Tym razem książka ukazała się wyłącznie jako e-book, natomiast jako recenzentka miałam tę przyjemność, że mogłam trzymać w dłoniach wydanie papierowe. Nie żałuję ani minuty.

Przypomnij sobie „Podstęp”.

Po przejściach

Chociaż „Podstęp” mocno mnie wciągnął w fabułę, to muszę przyznać, że „Sztorm” okazał się jeszcze lepszy. Być może też ze względu na dodatkowe wątki, dzięki którym umysł skupiał się nie tylko na zagadce zbrodni. Wracamy do naszej poczciwej Karen, która balansuje na granicy prawa. Ma za sobą poważne przejścia i problemy ze zdrowiem, mimo to, gdy jej szef odpoczywa w ciepłych krajach, ona wsiada w samochód i stara się rozwikłać kolejną zagadkę. Tym razem jej dom nie jest pusty, wręcz przeciwnie, jest wypełniony ludźmi. Gdzieś tam obok zawsze jest też Leo – ale czy coś z tego będzie? Towarzyszymy Karen i widzimy, jak mimo chłodu, jej serce nieco topnieje. Ale widzimy też, jak bardzo zimna i bezwzględna potrafi być.

Zbrodnia za zbrodnią

Pewien mężczyzna umiera. Z pozoru wygląda to jak zwykły wypadek podczas spacer. Szybko jednak okazuje się, że coś się tutaj nie zgadza. Karen tym razem będzie miała do pokonania nie tylko wiele kilometrów, ale także spory mur do przebicia. Wraca w swoje rodzinne strony, do domu ciotki, gdzie niekoniecznie musi być mile widziana. Pewne podejrzenia nasuwają jej się również w stosunku do jej kuzyna. W tle zbrodni mamy tajemnicę związaną z whisky, a na dodatek pewien niebezpieczny gang. Wkrótce okazuje się, że nawet nasza niezłomna śledcza nie może czuć się spokojnie.

Duża dawka emocji

Rozdziały dotyczące Karen i ciekawego śledztwa przeplatane są innymi wątkami. Oto przyjaciółka naszej śledczej ma poważny problem – mąż znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. Wiele razy próbowała odejść. Tłumaczyła sobie, że dzieci o niczym nie wiedzą i jest dobrze, ale okazuje się, że te „dobre” okresy trwają coraz krócej, a ona jest coraz bardziej posiniaczona. Czy uda jej się wyrwać z kręgu przemocy? Ten wątek jest naprawdę mocny. Bardzo się cieszę, że mogłam kolejny raz wrócić do Doggerland, polecam Wam tę lekturę w czasie jeszcze chłodnego przedwiośnia. Szykujcie się na czytelniczy sztorm.

Dodaj komentarz