Jest pierwszy dzień listopada. Moment skłaniający do zadumy i refleksji nad tym, co tak ulotne. I tak piękne.

Największy paradoks śmierci polega na tym, że gdy już dowiadujemy się, czym jest, nie możemy nikomu o tym powiedzieć. Jesteśmy jeszcze jakoś „po”? Czy po prostu wszystko się kończy i jest czarna dziura? A może jest niebieska, żeby było weselej? Wielkie umysłu od wieków starały się rozwikłać tę zagadkę. I zdaje się, że tajemnica śmierci pozostanie nieodgadniona.

Temat tabu

Śmierć nie towarzyszy nam na co dzień. I chociaż w średniowieczu kroczyła za ludźmi ze swoją kosą, klepsydrą i straszyła postacią szkieletu, dzisiaj nie chcemy się nią przejmować. Wyznajemy kult młodości, uważamy, że to nas nie dotyczy. A jednak. I nas dopadnie. Nie wiadomo, kiedy i jak. Wiemy natomiast ze stuprocentową pewnością, że tak się stanie. Czy można się przygotować? Ale jak przygotować się na coś, czego nie znamy? Roland Schulz w swojej książce „Jak umieramy. Co powinniśmy wiedzieć o śmierci” stara się nieco oswoić śmierć i pokazać punkty wspólne, jednocześnie zaznaczając, iż każda śmierć jest całkowicie inna. To w końcu sprawa bardzo intymna i indywidualna. Ta niesamowita książka ukazała się nakładem wydawnictwa Muza.

„Powstają długie listy, z których przebija uczucie żalu. Na łożu śmierci ludzie żałują, że nie zdobyli się na odwagę, by żyć tak, jakby chcieli, a nie tak, jak oczekiwali tego od nich inni”.

Umieranie, śmierć i żałoba

Roland Schulz w swojej opowieści porusza trzy ważne etapy związane ze śmiercią. Na początek opisuje proces umierania. Oczywiście, każdego i każdą z nas może spotkać zupełnie inny koniec. Śmierć nagła, śmierć w wypadku, cokolwiek. Tutaj autor skupia się na fazie terminalnej, gdy pacjent trafia pod opiekę paliatywną i często zdaje sobie sprawę z tego, że nadchodzi koniec. Do takich wspólnych symptomów zbliżającej się śmierci zalicza między innymi zmiany w sposobie oddychania czy w wyglądzie brody. Mówi też o momencie przebudzenia świadomości, który następuje krótko przed śmiercią. Następnie opisuje samą śmierć w jej istocie, a na koniec etap żałoby, który przechodzimy.

„Twój widok przeraża. Zwłaszcza w społeczeństwie, w którym śmierci nie uważa się za coś oczywistego, lecz za skutek złych warunków życiowych”

Co powinniśmy wiedzieć?

Książka „Jak umieramy” była dla mnie wartościową lekturą. Mój dziadek umierał długo, widziałam postęp choroby, leżał w hospicjum. Wydawało się, że nie ma już żadnego kontaktu ze światem. W pewnym momencie, gdy odwiedzałam go razem z bratem, jakby się przebudził i pożegnał się z nami. To było mroczne, przerażające i niesamowite. Tajemnica śmierci budzi we mnie lodowate dreszcze. Bardzo ciekawe w książce Rolanda Schulza są na przykład wskazówki, jak zachowywać się w przypadku, gdy bliska nam osoba wie, że umrze, bo jest nieuleczalnie chora i prawdopodobnie zostało jej niewiele czasu. Osoby nieuleczalnie chore rozrysowują sobie kręgi, w których umieszczają najbliższe osoby, rodzinę, przyjaciół i znajomych. Taka „segregacja” pozwala ustalić pewne zasady i znacznie ułatwia rozwijanie relacji w pozytywną stronę. Słowem – książka „Jak umieramy” to bardzo wartościowa lektura, którą polecam z czystym sumieniem. I drżącym sercem.

Dodaj komentarz