Przed ich spotkaniem zatrzęsła się Ziemia. A potem zapanowało milczenie.

Dialog mistrzów rozpoczął się we wtorek, 5 września 1967 roku. Zegar wskazywał godzinę 13.30. Mario Vargas Llosa i Gabriel Garcia Marquez rozpoczęli swoją historyczną rozmowę. Tuż przed tym dniem Caracas nawiedziło trzęsienie Ziemi, które trwało trzydzieści jeden sekund. Wydawnictwo Muza i Wydawnictwo Znak w ramach dialogu międzywydawniczego postanowiły wydać ową rozmowę w formie drukowanej. Warto wiedzieć, że przez lata krążyła ona w nielegalnie rozprowadzanych kopiach. Wyobrażacie sobie coś takiego? Taką zachłanność czytelniczą, by zstąpić do podziemia i czytać słabej jakości powieloną rozmowę dwóch pisarzy? Takie rzeczy mogły dziać się tylko w magicznej i nieprzewidywalnej Ameryce Południowej. Ale czego się nie robi dla dobrego tekstu, z którego można dowiedzieć się więcej niż z podręcznika dla pisarza.

„Istnieją podstawowe podniety, jak pragnienie opowiedzenia jakiejś historii”.

Ja jedna, ich dwóch

Gdy zaprosili mnie do rozmowy, poczułam się wyróżniona. Czy mogłabym uwielbiać kogoś bardziej niż Marqueza, który towarzyszył mi na studiach i wciąż mi się nie znudził? Czy mogłabym pałać sympatią do kogoś bardziej niż do Llosy, który zajmuje sporą część mojego regału? Dialog mistrzów przyciągnął mnie od razu, a pięknie zaprojektowana okładka sprawiła, że poczułam świeży, ciepły powiew wiosny na początku zimnego majowego dnia. I tak więc zasiedliśmy do rozmowy – ja jedna, ich dwóch. Jeden systematyczny, poważny, nienagannie ubrany. Drugi – z rozczochranymi włosami, otwartym umysłem i poddający wszystko w wątpliwość. Zanurzyłam się w słowa wyjątkowych pisarzy, którzy wznieśli się na latynoamerykańskim boomie. Odmienili prozę XX wieku na zawsze. Po ich słowach nic już nie było takie samo.

„To nieprawda, że kiepskie warunki finansowe pomagają, bo pisarz wówczas tylko by pisał. Najlepszy dla pisania jest brak jakichkolwiek problemów”.

Realizm magiczny?

Jedna z większych dyskusji na temat prozy Marqueza dotyczy realizmu magicznego w jego powieściach. Doskonale wyjaśnia to zjawisko, wskazując, że właśnie taki jest świat, który opisuje. Czerpał oczywiście ze swoich osobistych doświadczeń i obserwacji. Wybierał takie wersje i wytłumaczenia, które jego zdaniem lepiej oddawały realia, choć często wydawały się ocierać o fantastykę. Marquez zdaje się być pewny siebie, spokojny i przekonany co do dobrej drogi, jaką obrał w swojej twórczości. Mario Vargas Llosa pozwala mu na swobodne wypowiedzi i oddaje miejsce na piedestale. W tym dialogu to Marquez gra pierwsze skrzypce. Czasami jednak stara się odwrócić te role i pyta Mario o zdanie, jego przemyślenia i oceny. Wkrótce płyniemy już na fali rozmowy, zupełnie tak, jakby rozmawiało ze sobą dwoje najlepszych przyjaciół. Nic jeszcze nie zwiastuje potwornego rozłamu i tego, że nie będą ze sobą rozmawiać aż do śmierci.

„W dobrej literaturze zawsze znajduję tendencję do wywracania rzeczy raz ustanowionych, raz narzuconych, i dążenie do uczestnictwa w procesie tworzenia nowych stylów życia, nowych społeczeństw, jednym słowem, do poprawy ludzkiego bytu”.

Kim jest pisarz?

Jakie są powody, by chwycić za pióro? Dlaczego zrobił to Marquez? Jego przewrotna odpowiedź może kryć w sobie odrobinę prawdy – piszę, by przyjaciele lubili mnie bardziej. Często podkreślane jest to specyficzne uczucie, że książka w pisarzu „siedzi” i czeka, aż ją uwolni. I to jest chyba najbardziej magiczne zjawisko. Oprócz tego jest to jeszcze ogromna praca, odcięcie się od świata i szukanie odpowiednich środków wyrazu. Naszym mistrzom udało się to znakomicie.

„Rzecz w tym, że my, pisarze latynoamerykańscy, nie uświadamialiśmy sobie, ile niezwykłej fantazji kryje się w babcinych opowieściach”.

Wyjątkowe wydanie

Choć dostaję gęsiej skórki na myśl o nielegalnym podziemnym tekście rozmowy, przepisanym gdzieś po kryjomu, to jednak publikacja Wydawnictwa Znak i Wydawnictwa MUZA bardzo przypadła mi do gustu. Twarda, tłoczona oprawa, delikatna kremowa okładka z wymalowanymi ptakami jest poetycka, oryginalna i stanowi niezwykle cenny nabytek w mojej kolekcji książek. Treść rozmowy wzbogacona jest także o interesujący wstęp, nakreślenie tła tego cudownego dialogu. Oprócz tego mamy dodatek w postaci relacji świadków rozmowy – wiele z nich można się dowiedzieć, do czego bardzo gorąco Was zachęcam. Perełka wydawnicza. Uwielbiam.

„…utrwalił raz na zawsze pomysł, że upływ czasu – i tego szczególnego ucieleśnienia czasu, jakim jest pisanie książek – zmienia słowa”.

Dodaj komentarz