Francisco de Goya y Lucientes – wybitny malarz dworu Karola IV.

Postać nietuzinkowa, w swoich dziełach malarskich podejmował tematy polityczne, społeczne, ale także potrafił się zadumać nad kondycją człowieka, dostrzegając także jego mroczniejsze, okrutniejsze oblicze. Wydawnictwo BOSZ przygotowało ciekawą serię niewielkich książek – „MALARSTWO ŚWIATOWE, w której możemy poznać sylwetki słynnych malarzy. Jest wśród nich między innymi Claude Monet, Vincent van Gogh, Caravaggio i właśnie Francisco de Goya.

Zachwyca i niepokoi

W ten sposób o wielkim mistrzu pisze Agnieszka Widacka-Bigasa (historyk sztuki, doktor nauk humanistycznych, pracownik Muzeum Narodowego w Krakowie i Muzeum Książąt Czartoryskich”. Goya według badaczki spełnia wszystkie wymagania, jakie stawiane są przed sztuką współczesną – pobudza do refleksji i dostarcza niezapomnianych wrażeń estetycznych. Goya wyprowadza odbiorcę ze strefy komfortu i chociaż wydarzenia, które nam pokazuje pochodzą sprzed dwustu lat, nadal je rozumiemy, wstrząsają nami i pobudzają do myślenia. We wstępie do tego wydania możemy poznać krótką biografię hiszpańskiego malarza oraz jego inspiracje (chociażby hiszpańskim folklorem).

Doceniony za życia

W 1780 roku Goya został wybrany na członka Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych San Fernando, a wcześniej otrzymał tytuł nadwornego malarza. Na obrazach Goyi możemy dostrzec intymne sceny rodzinne, niezbyt urodziwych bohaterów, postaci ukrywające się w cieni. Wyjątek stanowią dzieci – zawsze są pogodne i radosne. W scenach rodzajowych i z pozoru błahych zawsze można dostrzec rys niepokoju czy okrucieństwo. Z kolei o kondycji człowieka opowiedział w swoich wstrząsających cyklach rycin: Kaprysy i Okropności wojny.

Goya dzisiaj

Wpatrując się w obrazy Goyi dzisiaj, wciąż wrażenie robi na mnie olbrzymi Saturn pożerający swoje dziecko – dzieło z pierwszej połowy XIX wieku – oraz oczywiście kontrowersyjna Maja naga. Jednym z najbardziej znanych obrazów artysty jest też Parasolka z 1777 roku – urokliwa, pogodna scenka rodzajowa. Nigdy wcześniej nie widziałam obrazu zatytułowanego Pies – na początku powstało jako malowidło ścienne, później zostało przeniesione na płótno. Robi ogromne wrażenie zastosowanymi odcieniami, barwami ziemi – mogłabym się weń wpatrywać w nieskończoność.

Dodaj komentarz