Charyzmatyczna, zakochana w życiu. Cudowna malarka. Silna kobieta.

Frida Kahlo to artystka, której nie trzeba przedstawiać. Uwagę przyciąga nie tylko wyrazista, oryginalna uroda, ale przede wszystkim poruszające dzieła. Dziś nadal inspiruje – ostatnio w postaci kolekcji ubrań, dodatków i akcesoriów. Barwna niczym ptak, który skrywał mnóstwo blizn i ran. Gdy tylko dostałam serię zagadek z wydawnictwa ZNAK HORYZONT – Fridę rozpoznałam od razu i nie mogłam się doczekać tej jakże fascynującej lektury. Oto fabularyzowana opowieść o tej niezwykłej kobiecie autorstwa Caroline Bernard, jednocześnie jest to pierwsza z trzech w serii „Wyjątkowej kobiety”. Nazwa serii jest jak najbardziej uprawniona.

Silna i delikatna

Frida Kahlo była pełna życia, beztroska i miała mnóstwo planów. Przez jeden tragiczny wypadek straciła wszystko – swoją przyszłość, ukochanego i zdrowie. Na szczęście tkwiąca w niej niezwykła siła sprawiła, że nigdy się nie poddała. Kochała życie ponad wszystko. I chociaż na początku nie była pewna swoich malarskich umiejętności, stała się wielką dojrzałą artystką. Jej droga do tego momentu była bardzo długa. Cały czas szukała sama siebie. Żyły w niej dwie Fridy. Jedna chciała być niezależną malarką, która sama na siebie zarabia, jest sobą, pochłonięta przez pracę i artystyczne życie. Ale była jeszcze jedna Frida – zakochana w Diego, który przyciągał ją niczym guma, a potem znów odpychał. Wydawało się, że nie mogą bez siebie żyć, ale razem też im to średnio wychodziło. Życie Fridy nie było usłane różami, ale w końcu doczekała się wymarzonej wystawy w rodzinnym Meksyku. Rok później zmarła, mając zaledwie 47 lat.

Pytanie o tożsamość

Czytając opowieść o Frodzie Kahlo, cały czas byłam pod wrażeniem jej ogromnej siły, mimo przeciwności losu i wielu tragedii. Życie boleśnie ją doświadczało, a ona nadal to życie kochała. Przeżyła mnóstwo namiętności, przedstawiała swoje życie w niezwykłych obrazach, szokowała i zachwycała niecodziennymi strojami, własnym, oryginalnym stylem i licznymi prowokacjami. Jednocześnie stawała się delikatną, bezbronną dziewczynką, która chciała jedynie schronić się w szerokich, bezpiecznych ramionach ukochanego mężczyzny. Kolorowy, cudowny ptak.

Pełnia życia

Choć jej życie było krótkie, myślę, że wypełniła je po brzegi pucharu. Fridę zabrałam w Góry Stołowe w czasie wiosennej przerwy. Ta cudowna, kwitnąca okładka tak mnie kusiła, że wszystkie inne książki odeszły w cień. Nie mogłam się oderwać od czytania. Przez to, że jest to opowieść fabularyzowana, czyta się po prostu doskonale – wciąga od pierwszego do ostatniego zdania. Widać, że autorka jest zafascynowana postacią Fridy Kahlo, co zresztą opisuje w epilogu. Zachęcam Was do wejścia w cudowny, ale i pełen cierni ogród życia Fridy Kahlo. Ja ją podziwiam, uwielbiam. Chciałabym mieć jej siłę i pasję życia.

„Życie jest zbyt piękne, zbyt kolorowe, by je po prostu znosić. Chcę się nim rozkoszować, cieszyć się radością i miłością”.

Dodaj komentarz