Dorastająca Rose pragnie poznać wszystkie odpowiedzi.

Rzadko sięgam po literaturę fantasy, ale skoro odezwała się do mnie sama autorka, nie mogłam odmówić. Ewa Olchowa stworzyła sagę „Zrodzona”, która zabiera nas w świat Łowców i Luminatów, w świat pozorów i tajemnic. W tym wszystkim znajduje się młoda dziewczyna. Rose stara się poskładać puzzle i odkryć prawdę. A my jej w tym towarzyszymy.

Dojrzewanie Rose

Fabuła „Wychodząc z ukrycia”, pierwszej części sagi, skupia się wokół głównej bohaterki. Rose to młoda dziewczyna, która mieszka ze swoją przybraną babcią, Lucy. Wokół niej jest wiele tajemnic. Nie wie chociażby tego, gdzie znajduje się jej mama i dlaczego ją zostawiła. Dziewczyna jest wycofana, stara się nie zbliżać do ludzi, a wszystko ze względu na swoje szczególne umiejętności. Należy do Luminatów, ale jest wyjątkowa. W związku z tym musi się ukrywać, na szczęście cały czas ktoś nad nią czuwa. Łowcy nie śpią. Pewnego dnia Rose wraz ze swoją babcią przenosi się do małego miasteczka i trochę wychodzi z ukrycia. Zdobywa przyjaciół, chodzi do szkoły, jedzie nawet na wycieczkę, zdaje egzaminy i idzie na bal… Ktoś poruszy także jej serce. Na kartach książki towarzyszymy jej w dojrzewaniu i widzimy, jak z małej dziewczynki zmienia się w kobietę. I choć cały czas jest bardzo pogubiona, to zdecydowanie zdobywa znacznie więcej siły.

Pokręcone ścieżki fantastyki

W trakcie czytania „Wychodząc z ukrycia” przypomniałam sobie, jak bardzo potrafią być pokręcone ścieżki fantasy. Will zakochany w Rose. Will, który się nie starzeje. Will, który widział, jak Mary rodziła Rose. To chyba trochę za dużo jak na mój umysł, ale w powieściach fantasy już tak jest. Tutaj wszystko jest możliwe. To dopiero początek przygód Rose, a „Wychodząc z ukrycia” jest zapowiedzią wielu przygód. Jeśli lubujecie się w tym gatunku, to warto zainteresować się serią od Ewy Olchowej.

I tak, i nie

Muszę przyznać, że mimo paru zgrzytów językowych, książkę czytało mi się całkiem dobrze. Z przyjemnością patrzyłam na dojrzewającą bohaterkę i niemalże czułam jej motyle w brzuchu, ten dreszcz towarzyszący pierwszemu zauroczeniu. Nie mam zatem wielkich zastrzeżeń co do treści książki, ale okładka trochę mnie gryzie. Jest to jednak tylko moje subiektywne zdanie. Czytając historię Rose, wyobrażałam ją sobie jako bardziej zwiewną i eteryczną postać. Ale przeczytajcie i przekonajcie się sami.

Dodaj komentarz