Jak daleko posuniesz się, by ochronić swoje dziecko?

Thriller psychologiczny, od którego miałam ciarki na plecach. Jako matka, jako czytelniczka… To była naprawdę przerażająca historia, choć od razu pewna postać wydała mi się bardzo podejrzana. „W zamknięciu” Kate Simants to świeżutka nowość od wydawnictwa MUZA. Licząca ponad 500 stron księga kryje w sobie mnóstwo tajemnic. Ale nie wahałam się ani chwili, by je otworzyć.

Matka i córka

Ellie i jej mama mają bardzo bliskie relacje. Kobieta stara się dbać o swoją córkę i chronić ją za wszelką cenę. Dlaczego musi to robić tak intensywnie? Okazuje się, że Ellie cierpi na poważne zaburzenia dysocjacyjne. W nocy zdarzają jej się fugi, w czasie których jest zdolna do wszystkiego, nawet do zbrodni. Często zmieniają miejsce zamieszkania, ciągle uciekają. Demony przeszłości cały czas je gonią. Na noc, gdy matka wychodzi do pracy, zamyka swoją córkę w jej pokoju. Wkrótce będą potrzebne dodatkowe rygle i zabezpieczenia.

Ellie i Siggy

Towarzyszymy Ellie w bardzo ważnym dla niej momencie życia. Dorasta, dojrzewa, przeżywa miłość. Jej chłopak Matt, wydaje się godny zaufania. Całkowicie akceptuje Ellie i stara jej się pomóc. Spędzają miłe chwile, ale wkrótce okazuje się, że chłopak znika. Ellie jest przerażona. Boi się, że zrobiła mu krzywdę, podobnie jak kiedyś swojej przyjaciółce Jodie. Postanawia na własną rękę odnaleźć Matta. Sprawy nie ułatwia fakt, że na swoich dłoniach odnajduje ślady po drucie kolczastym. Zupełnie nie pamięta tego wieczoru. Jej matka zaczyna działać.

Gra pozorów

Bliskie relacje matki i córki wkrótce okazują się dość mocno odbiegać od ideału. Ellie ma swoje tajemnice, a po jakimś czasie odkrywa brutalną prawdę o swoim życiu. W tym wszystkim jest jeszcze Mae – śledczy, który przed laty badał sprawę zaginięcia Jodie. Poznajemy nieco i jego życie – problemy z córką, byłą żoną i próby poukładania nowej rzeczywistości. Ta książka bardzo dużo mówi o naszych wzajemnych relacjach, wkraczając w najbardziej mroczne zakamarki. I chociaż od połowy domyślałam się, jakie będzie zakończenie i kto tutaj namieszał, to i tak przyjemnie się ją czytało. Bezsprzecznie zawładnęła moim czytelniczym umysłem.

Dodaj komentarz