Czy relaks na łonie natury może być zabójczy?

Ucieczka od miejskiego gwaru, problemów i błędów przeszłości? Wydaje się, że tylko w głuszy można znaleźć ukojenie. Tom Anderson pojawia się w ośrodku w Płytkich Zdrojach wraz z córką. Jego życie się rozpadło, ale próbuje posklejać chociaż relacje ze zbuntowaną nastolatką. Nie wie jeszcze, że wymarzone spokojne wakacje, zostaną bezlitośnie zakłócone. Wydawnictwo MUZA urzeka nas tej wiosny mocnym thrillerem Marka Edwardsa. Musicie koniecznie przeczytać.

„Działy się jednak coraz dziwniejsze rzeczy, więc pojawiało się coraz więcej historii o duchach i klątwach”.

Sielski wypoczynek? Nie sądzę

Ośrodek w Płytkich Zdrojach przeszedł solidną renowację, ale miejsce nadal owiane jest złą sławą. Przybywają tutaj miłośnicy kryminalnych historii i dreszczyku emocji. Nie tylko duchy grasują w pobliskich lasach, ale także opowieści o tajemniczych, rytualnych mordach, które miały tu miejsce. Zjeżdżają się tu fanatycy, którym wydaje się, że odkryją nagle rozwiązanie zagadki.  I właśnie na taką parę trafia Tom i jego córka, Frankie. Na szczęście ich towarzysze mają też syna – oryginalnego nastolatka. Ryan i Frankie szybko odnajdują wspólny język i zaczynają podążać własnymi ścieżkami po kryjącej zagadki okolicy. Nie wiedzą jednak, że każdy ich czyn niesie konkretne konsekwencje. O jedno zdjęcie, o jeden śmiech za dużo… teraz to oni stają się zwierzyną, która musi uciekać przed ogromnym niebezpieczeństwem.

„Miałem wrażenie, że właśnie teraz ją czuję, tę aurę zła, zawisłą w powietrzu na zawsze, piętno zbrodni odciśnięte na tym miejscu”.

Uciekaj, ile sił w nogach

Mark Edwards buduje pełen napięcia klimat, który doskonale znamy, chociażby z „Blair Witch Project”. Wiemy nieco więcej niż nasi bohaterowie, czujemy strach, który dopiero czai się pod ich skórą. Zdajemy sobie sprawę z tego, że za chwilę wypełznie i już nie będzie ratunku. Zaczyna się stopniowo. Trochę gróźb, martwy królik i zaginiony kubek termiczny. Okazuje się jednak, że to wszystko jest częścią jednego planu – dorwać ich wszystkich. Nasi bohaterowie są początkowo zagubieni i oszołomieni, jednak stopniowo zaczynają odkrywać kolejne karty tej zagadki i okazuje się, że są już bardzo blisko. Niebezpiecznie blisko. „Głusza” od wydawnictwa MUZA to znakomity pomysł na wiosenny, ciepły wieczór. Wciąga, trzyma w napięciu i ciekawi do ostatniej strony.

Dodaj komentarz