Nie jestem religijna, ale gdybym była, wybrałabym buddyzm. Z chęcią sięgnęłam zatem do historii Buddy i zanurzyłam się w mistycyzm.

Wydaje się, że poglądy buddyjskie są bardzo współczesne, a jednak wszystko zaczęło się przecież około V wieku przed naszą erą. W buddyzmie, w przeciwieństwie do innych religii, nie ufa się ślepo autorytetom. Chociaż duchowość jest bardzo rozwinięta, to mamy ją odkryć w sobie.

Inspirująca historia

Niezależnie od wyznania, czy jego braku, warto poznać historię buddy, przebudzonego człowieka, który tak wiele odkrył w życiu duchowym. Książka Karen Armstrong od wydawnictwa Czarna Owca, pokazuje życie Siddatthy Gotamy poprzez poszczególne etapy przebudzenia, aż do wieku osiemdziesięciu lat, choroby i śmierci – a właściwie całkowitego wyzwolenia. Poszczególne momenty są bardzo ciekawe i inspirujące, warto się nad nimi pochylić.

Ten wstrętny egoizm

Wydaje się to niemożliwe, by we współczesnym świecie pozbyć się swojego ego i odkryć radość z dezintegracji własnej osobowości. Jak to? Przecież to ja jestem najważniejsza/najważniejszy. Egoistów nie brakuje. Jesteśmy zapatrzeni w siebie, liczą się tylko nasze interesy, sprawy, uczucia. Nasze furie, nasze sympatie. Nikt inny nie ma znaczenia. W tym aspekcie buddyzm mógłby być dość trudny do przyjęcia. Ale warto pamiętać, że to zawsze jest droga, trudna i mozolna praca nad samą sobą/samym sobą.

Zachcianki, zachcianki

Autorka zwraca także uwagę na to, że w codziennym życiu nieustannie czegoś chcemy. Pragniemy być gdzieś indziej, robić coś innego. Zachcianki pojawiają się minuta po minucie i sprawiają, że nie mamy ani chwili wytchnienia. Nieustannie odczuwamy przymus bycia kimś innym. Uciekamy też od cierpienia, a według buddy, powinniśmy je kontemplować, bo jest czymś naprawdę wartościowym i nie jesteśmy w stanie go uniknąć

Joga dla duszy

Jako że sama ćwiczę jogę od kilku lat i uczę się medytacji, fragmenty dotyczące tych aspektów buddyzmu najbardziej mnie zainteresowały. Nie wiedziałam na przykład, że początkowo joga była ćwiczeniem dla duszy, nie chodziło wcale o zdrowe ciało. Idea była zupełnie inna. Książka o buddzie jest cennym źródłem wiedzy, sporo w niej ciekawostek filozoficznych, światopoglądowych, ale także przekazuje uniwersalne wartości, nad którymi warto się zastanowić. Bardzo przyjemna lektura.

„Słowo «joga» pochodzi od czasownika judź: «ujarzmiać» lub «wiązać». Celem jogi było połączenie umysłu jogina z jego Jaźnią i okiełznanie wszystkich psychicznych sił i impulsów, aby świadomość zjednoczyła się w sposób zazwyczaj dla ludzi nieosiągalny”.

„Jego własna joga miała mu pomóc lepiej poznać swoją ludzką naturę, aby zapewnić sobie jej współdziałanie w dążeniu do nibbany. Wstępem do medytacji była dla niego praktyka, którą nazwał «uważnością» (sati), a która polegała na bacznej obserwacji własnego zachowania o każdej porze dnia”.

Warto odpuścić

„Odpuszczanie” to jeden z ważniejszych filarów nauki buddy. Lepiej poddać się zmianom. Jednocześnie zwracał uwagę na to, by nie słuchać bezkrytycznie żadnych autorytetów, nawet jego. Nauki, które głosił, miały być przydatne, ale każdy musi udać się w swoją wędrówkę samodzielnie. Wszystko przemija, nic nie trwa wiecznie – tę naukę trzeba przyswoić, inaczej nie uda się osiągnąć nibbany

Dodaj komentarz