Trochę inne te bajki… księżniczka zakłada zbroję i rusza na ratunek zaspanemu królewiczowi…

„Czy naprawdę byłbyś w stanie pokochać tak odrażające stworzenie jak ja?”

A to dopiero początek niezwykłych przygód. „Królewna w lśniącej zbroi” to zbiór najbardziej znanych i popularnych baśni, ale… napisanych od nowa. Wydawnictwo Czarna Owca proponuje nam zestaw opowieści od Karrie Fransman i Jonathana Placketta, którzy stworzyli z kanonicznych baśni, zupełnie nową całość. Wydaje się, że nie zmienili wiele – bo tylko płeć bohaterów. Mimo to – baśnie brzmią zupełnie inaczej. Uchylmy okładkę i przekonajmy się, jak to wygląda…

Baśnie i stereotypy

Tradycja opowiadania i przepisywania baśni jest bardzo długa. I zaznaczam – baśni – nie bajek! Bajka to zupełnie inna historia. Opowieści, z którymi tutaj mamy do czynienia, to BAŚNIE. Chyba już od dzieciństwa niektóre z tych baśni bardzo mnie irytowały. Oto dziewczynki/kobiety zawsze były przedstawione jako mimozy bez własnego zdania, które trzeba było ratować z opresji, bo przecież taka księżniczka sama się nawet nie obudzi. Szczytem szczęścia było oczywiście małżeństwo z księciem. No tak, tylko co dalej. Baśnie już nic o tym nie mówią, bo przecież małżeństwo nie jest już takie kolorowe. I chociaż w przypadku „Królewny w lśniącej zbroi” nie mamy zmiany zakończenia, to już sama zmiana płci wpływa znacząco na przekaz historii. Zdecydowanie te baśnie kryją w sobie mnóstwo haczyków, dzięki którym nasz umysł, złapany na wędkę, zaczyna rozmyślać. Dajcie się pochwycić.

„Jedyne, czego pragnę, to żebyś wróciła bezpiecznie do domu”.

W pałacu Bestii

Jedną z baśni, które szczególnie lubię jest „Piękna i Bestia” – oczywiście ze względu na wspaniałą pałacową bibliotekę. W tym zbiorze tytuł brzmi „Piękny i bestia”. To młodzieniec trafia do pałacu okrutnie brzydkiej bestii i chociaż jest tutaj trochę z własnej woli, trochę z przymusu, to zaczyna mu się podobać. Bestia co wieczór zadaje mu to samo pytanie: „Czy ożenisz się ze mną?” i zawsze otrzymuje odpowiedź odmowną. Piękny tęskni za swoją rodziną i okrutna Bestia pozwala mu na krótką ucieczkę w rodzinne strony. Rozłąka sprawia, że Piękny uświadamia sobie swoje uczucia. I wszystko dobrze się kończy. Czytając te baśnie, miałam wrażenie, jakby każda z nich dotyczyła naszej współczesności. Z brzydką dziewczyną, która nie ma co pokazać na Instagramie, nikt się przecież nie ożeni. A jeśli w dodatku ma paskudny charakter i ciągle dopytuje o ślub, to jej szanse maleją do zera. Kobieta jest przecież tą złą, a on – tym pięknym i idealnym, i to na jego miłość trzeba zasłużyć. Jest tu też mowa o pozorach. Gdy przestaniemy patrzeć przez okulary pełne uprzedzeń, możemy zobaczyć w drugiej osobie naprawdę kogoś wyjątkowego i wartościowego.

Urocze ilustracje

Dodatkowym atutem tego wydania są wprost przepiękne ilustracje. Wyglądają jak misternie plecione mozaiki – po prostu cudo. Wydanie zdobi twarda oprawa, a baśnie wydrukowane są na twardym, grubszym papierze, dzięki czemu bez problemu można je też oddać w dłonie swoich nieco starszych pociech. To wspaniały początek międzypokoleniowych dyskusji filozoficznych.

Dodaj komentarz