Nie można nawet ruszyć palcem, ale łatwo zgubić samego siebie i dać się nabrać na teksty Epikura. Gdy idee filozoficzne zostaną wcielone w życie…

…,cały świat wywraca się do góry nogami.

“Niestoicka powieść stoika” to źródło dobrej zabawy intelektualnej. Mamy tutaj do czynienia ze światem, w którym Inspektorzy zwalczają niesfornych filozofów. Wszystko w imię wyższego dobra (a może tylko obowiązku?) i przywrócenia porządku. Narracja jest lekka, ale dotyczy poważnych treści – takie połączenie gwarantuje udany czas spędzony z książką Tomasza Mazura. Czytanie tej powieści było dla mnie czystą przyjemnością.

Nijaki Inspektor w walce z filozofami

Rafał Ułanowicz jest nijaki, bez “esencji, tożsamości, zakotwiczenia”. Właśnie takich ludzi potrzebuje Instytucja. Jako Inspektor, ma do czynienia z różnymi filozofami i myślicielami. Każdy czytelnik z pewnością będzie kojarzył Sokratesa czy Platona, ale pojawia się tutaj znacznie więcej ciekawych postaci ze świata nauki. Każdy z nich ma swoją teorię, która w przedstawionej rzeczywistości zostaje wcielona w życie. Okazuje się, że skutki mogą być naprawdę zaskakujące.

“No tak, wygląda na to, że jest pan całkowicie pozbawiony tak zwanej osobowości. Nie ukrywamy, że bardzo nam to odpowiada”.

Dochodzi do szeregu absurdalnych i jednocześnie zabawnych sytuacji. Inspektor nie może na przykład zameldować się w hotelu. Aby to zrobić, musiałby się wymeldować. Ale przecież się nie meldował. Tak, to prawda, nie meldował się, ale jest zameldowany…

Z kolei przez Sokratesa, człowiek może zgubić samego siebie. I już nie znaleźć. Naszego Inspektora ratuje jedynie fakt, że nigdy “siebie nie miał”, więc nie miał, kogo zgubić.

Pitagoras i Platon również okazali się niezłymi szelmami. Przez ich idee, wszyscy zaczęli wszystko przeliczać! 

“Ludzie mierzą kalorie, wagę, procent tłuszczu, ilość przebiegniętych kilometrów, ruchów ręką. Ich umysły zostały opętane przez liczby”.

W tym świecie absurdów nie brakuje. Jak wskazuje Inspektor – ludzie pracują, by odpoczywać, a następnie odpoczywają, by pracować. 

“Ponad połowa ludzkości oddawała się w szale i zapamiętaniu jakiemuś zupełnie niezrozumiałemu dla mnie rytuałowi, polegającemu na tym, że najpierw się męczyli w pracy, żeby potem mogli wypoczywać, żeby się przygotować do pracy, żeby znów się zmęczyć, a potem znów wypoczywać. I tak bez końca, aż do śmierci”.

Wreszcie docieramy do Cyników – którzy kwestionują wszelkie normy i utarte schematy. Okazuje się, że są pewne problemy ze spożywaniem pokarmów. Nie ma sztućców, ani szklanek. Ktoś je jajecznicę na kromce chleba, ktoś pije prosto z dzbanka.

Gdy bohater ze swoimi towarzyszami Inspektorami, dociera do wyznawców epikureizmu, okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Skuszeni obietnicą “wystawnego” i “pysznego” posiłku, wchodzą do pewnego gospodarstwa. Okazuje się jednak, że pojęcia opisujące owe smakołyki to jedynie “stan umysłu” i ostatecznie pozostaje im jedynie żucie suchego chleba.

Mamy też rzeczy ostateczne. Inspektor umiera w katastrofie lotniczej. Ale tak naprawdę nie umiera, gdyż jego życie zaczyna się od nowa. To kolejna z teorii filozoficznych, która zakłada nieco inny model nieśmiertelności, niż to sobie wyobrażamy. Wprawdzie nie umieramy, ale po raz kolejny przeżywamy to samo życie.

“Prawdopodobnie każdy człowiek pragnie nieśmiertelności. Co jednak, jeśli istnieje ona wyłącznie za cenę wiecznego powtarzania tego samego? Kto świadomie wybrałby taką nieśmiertelność – nieśmiertelność, w której przez wieczność powtarza dokładnie te same gesty?”.

Chodźmy się pobawić, czytelniku

Świat idei filozoficznych wcielonych w życie poznajemy z perspektywy głównego bohatera. Jest narratorem, który komentuje rzeczywistość, a także zagłębia się w swoje własne przemyślenia. Nie tylko opisuje swoją pracę i poszczególne przygody z delegacji w trzeciej osobie, ale także wykorzystuje drugą osobę liczby pojedynczej. Zwraca się wtedy do Moniki. Do końca nie można mieć pewności, czy kobieta istnieje naprawdę, czy też łączy ich wyłącznie platoniczne uczucie. Prawdziwą perełkę dla czytelnika stanowi ostatni rozdział, w którym mamy do czynienia z ciekawą grą literacką. Monika zostaje wzięta w nawias, a cała historia zdaje się ulegać dekonstrukcji. To jednak nie koniec, mamy zapowiedź kolejnego tomu.

TOMASZ MAZUR
„ZAKAZANA HISTORIA FILOZOFÓW”
WYDAWNICTWO ZNAK

Dodaj komentarz