Szeptucha w samolocie

Potrzebowałam niewielkiej książki do samolotu. Odwiedziłam kilka miejsc i nie mogłam nic znaleźć. Przypadkiem, w domu przyjaciółki, trafiłam na „Szeptuchę”.

Inne ochoty w ostatni dzień roku

Zanim zaczęłam robić sałatkę z tuńczyka i rozkładać na talerzach różne gatunki serów, gdy szampan chłodził się w lodówce, wzięłam kocyk i książkę. Nie byle jaką, bo rozmowy Eweliny Pietrowiak

Morfina bez znieczulenia

Odurzająca opowieść, która potrafi namieszać w głowie. Świetne pióro. Lektura „Morfiny” Szczepana Twardocha to prawdziwa jazda bez trzymanki.

Simple Business by Nimbus Themes
Powered by WordPress