Pokochawszy w rocznicę ślubu

Wyruszyliśmy w podróż urodzinowo-rocznicową w Góry Stołowe. To był idealny moment, by sięgnąć po „Pokochawszy” Jerzego Bralczyka i Lucyny Kirwil.

Pokochałam tę książkę od pierwszego rozdziału. Sama dbałość o język wypowiedzi jest urzekająca. A co dopiero mówić o dojrzałym uczuciu, które przebija przez każdą kartkę tej niezwykłej opowieści. Język miłości, jak się okazuje, jest w polszczyźnie niezwykle rozbudowany i można za jego pomocą wiele wyrazić. W kolejnych rozdziałach przechodzimy od wyznawania miłości, przez język seksu, kłótni, czułości, aż do listów miłosnych i wreszcie – do miłości dojrzałej. Wszystko to o języku, ale z nutą humoru i lekko, dlatego książka będzie świetną lekturą nie tylko dla językoznawców.

Czym jest miłość dojrzała? Przyjmowaniem perspektywy tej drugiej osoby, jak mówi Lucyna Kirwil:

„Uczucie zmusza mnie do tego, żebym wchodziła w rolę drugiej osoby, myślała tak samo jak ona i widziała świat jej oczami. Co więcej, ta teoria miłości zakłada, że dopiero kiedy jesteśmy w stanie to zrobić, przyjąć perspektywę ukochanego czy ukochanej, wtedy rzeczywiście osiągamy coś, co zasługuje na słowo «miłość»”.

„I to właśnie jest ta trzecia faza. Związek kompletny. Liczy się gotowość. Liczy się przejmowanie ról pełnionych w związku. Liczy się to, że wiemy, że możemy na sobie polegać”.

W dojrzałym związku pojawia się własny język miłości, kłótni i własne kody, jak przyznaje Lucyna Kirwil, zdarza się, że małżonkowie w jednym czasie mówią to samo. Język może też mieć wielkie znaczenie przy wyborze partnera:

„Język pomaga w miłości, pomaga w związku. A czy może być przeszkodą nie do przeskoczenia?

K Jakby ktoś mnie zaprosił na randkę i powiedział «przyszedłem» to tak”.

Jerzy Bralczyk zwraca też uwagę na to, że często obcy język wydaje nam się bardziej romantyczny. Kiedyś takim językiem miłości była dla nas włoszczyzna czy francuszczyzna i nawet, jeśli tekst jest o naprawie motocykla, to brzmi dla nas cudownie i magicznie.

Urzekły mnie też same słowa, którymi posługują się rozmówcy. Nie wolelibyście mówić „podobka” zamiast „lajk”? 😉 Ciekawe jest zwrócenie uwagi na to, że słowa przynoszą ze sobą jakieś efekty, bohaterowie książki mówią o nich słowa-klucze. Uwalniają emocje i reakcje. Należą do nich np. „miłość, „kocham cię”, ale i „cytryna” (i każdy zaczyna się ślinić;)

Nie ma chyba takiego związku, w którym nie pojawiłaby się kłótnia. A język kłótni jest w polszczyźnie niezwykle bogaty.

„Mąż nie musi mówić «jesteś wstrętną jędzą», a powie tylko «aha, aha», i to już wystarczy, żeby żonę wyprowadzić z równowagi”.

Jerzy Bralczyk podaje także przykłady prolepsis, czyli wyprzedzenia zarzutu: „No, ja oczywiście jestem bardzo mądry, ale opony nie umiem zmienić”. Dyskusja schodzi też na temat tego, czy to prawda, że w czasie kłótni jesteśmy bardziej szczerzy i o tym, jak szybko może do kłótni dojść.

„Ja nie mówię, że człowiek jest w kłótni szczery, tylko że człowiek nie kontroluje swoich negatywnych myśli o innych osobach. Widzi pani, jak to jest? Kłócimy się, choć w gruncie rzeczy o to samo nam chodzi i to samo chcemy powiedzieć”.

W tej całej językowej opowieści, nie brakuje i prywatnych akcentów. Poznajemy na przykład historię śluby tej niezwykłej pary.

„Padło na 17 stycznia 1992 roku, w rocznicę wyzwolenia Warszawy. Poszliśmy do urzędu we dwójkę i tylko z parą świadków. Poza nimi nikt nie wiedział o tym, że się pobieramy, nikt absolutnie. Potem w ramach podróży poślubnej pojechaliśmy do naszych rodzin i zawiadomiliśmy je, że od teraz jesteśmy małżeństwem”.

„Na malutkiej różowej wyrwanej z notesu karteczce zielonym długopisem, źle piszącym, jakoś na ukos nabazgrane jedno zdanie. «Chyba zostawiłem sweter u ciebie». I podpis «Ja».”

Idealna lektura na rocznicę ślubu. Dopiero czwartą, ale wspólnie przeżyliśmy już 11 lat. A co będzie dalej?

„Ludzie wciąż czekają, że skończy się jakiś kolejny etap. Albo zdarzy się coś, a potem wszystko już będzie wspaniale. Ale jakie potem?! Nie będzie żadnego potem! To wszystko trwa, nieustannie, jak strzała eleacka, która w każdym pojedynczym momencie jest w określonym punkcie, więc wcale się nie porusza. My też powinniśmy myśleć trochę po eleacku. Że teraz jest teraz. Że zawsze jest teraz”.

Jerzy Bralczyk i Lucyna Kirwil
„Pokochawszy”
O miłości w języku
Wydawnictwo Agora

Czytaj z nami!

Simple Business by Nimbus Themes
Powered by WordPress